Biogram
Krzysztof Iwin - absolwent gdańskiej ASP, studiował w II Pracowni Malarstwa prof. Macieja Świeszewskiego oraz w I Pracowni Projektowania Architektury Wnętrz prof. Andrzeja Pniewskiego. Pracę dyplomową z malarstwa i rysunku obronił 15.01.2003 r. wyróżnieniem. Zajmuje się malarstwem, rysunkiem i grafiką od kilkunastu lat. Prace gromadzą kolekcjonerzy w kraju i za granicą.
- 1989 - 1993 Liceum Sztuk Plastycznych w Olsztynie
- 1993 - 1995 Wyższa Szkoła Pedagogiczna w Olsztynie, Wydział Artystyczny
- 1995 - 2002 Akademia Sztuk Pięknych w Gdańsku, Wydział Architektury i Wzornictwa, Wydział Malarstwa i Grafiki
- 01.2003 - Praca dyplomowa na Wydziale Malarstwa i Grafiki
Recenzje
"Malarstwo Krzysztofa Iwina ukazuje zastygłe fragmenty rzeczywistości nieistniejącej. Milczący świat zatrzymanego spojrzenia na niepojętą formę życia i przemijania. Widza zaskakuje cisza i jak gdyby zaduma nad ulotnością chwili i możliwością jej interpretacji. Jest to malarstwo oddające stan ducha szukającego sensu w zimnej i fascynującej tkance życia. Nie ma tu nic oprócz ciszy, przemijania i rozpaczliwej próby uchwycenia groźnego , momentami makabrycznego piękna, którym artysta fascynuje się od lat. Z powodzeniem szuka swojej osobistej interpretacji świata przyglądając się jednocześnie z przymrużeniem oka naszym próbom uchwycenia sensu i prawdy życia. Działalność artysty można przyrównać do fal na oceanie - jedna fala jest większa, druga mniejsza, jedna dociera do brzegu, druga ginie bezpowrotnie ale razem wszystkie tworzą wspólnie Ocean - wielki świat sztuki, który dzięki tej różnorodności jest tak fascynujący i urzekający. Ufam, że to wszystko o czym maluje Krzysztof Iwin dotrze do szerokich i wspaniałych brzegów."
Prof. Maciej Świeszewski
"(...) Od kiedy fenomenolodzy nauczyli mnie, że świat postrzegam przez objawiające mi się fenomeny świata, poprzez błyski podobne to tych, które wyzwalam pocierając zapałką o brzeg pudełka; zawsze ciekaw jestem emocji, jakie wyzwoli we mnie każde nowe spotkanie z obrazem. I tak, gdy wchodziłem do pracowni ASP, by po raz pierwszy zobaczyć prace Krzysztofa Iwina; najpierw dotarł do mnie obraz nagromadzenia płócien, ram i sztalug. Wewnątrz niego dostrzegłem spokojną postać Autora. Po krótkim przywitaniu spojrzałem na obrazy - jeden, drugi; trzeci. Znasz to uczucie: twój mózg, twoja świadomość, w końcu język którym mówisz, przeszukuje znane emocje; terminy i słowa, aby określić to, co w takim momencie do nas dociera. Moje ciało i myśl zatrzymały się na słowie smutek. Tak - widzę obrazy, w których zawarły jest smutek. Jakby nie-werbalna, obrazowa, definicja smutku. inaczej niż lęk, ten smutek ma w sobie zatrzymanie; spokój i ciszę; ma precyzję wyzwalającą jakąś dziwną nadwrażliwość na ból duszy; ma nierealność, albo lepiej: deformację realności, która w krótkich chwilach zdystansowania wyzwala poczucie poetyki zewnętrznego świata. Będąc przez chwilę wewnątrz smutku obrazów Iwina zdawać zaczynam sobie sprawę, jak precyzyjne musi być malarstwo, by ów zapałczany błysk fenomenu malarstwa nie zgasł w momencie banału, malarskiej niedoróbki, technicznej niedoskonałości. Za to chwalę pracę Krzysztofa Iwina. Za to, że wyzwolona jego malarstwem emocja trwa, że obrazy potrafią ową emocję utrzymać: Jest w nich staranność i uwaga, jakiej potrzeba po szybkim rozbłysku ognia zapałki, by utrzymać ogień przez chwilę: Na tę długą chwilę materia obrazów Iwina wycofuje się, staje się przeźroczysta - pomaga czuć. (...)"
dr arch. Jacek Dominiczak (fragment recenzji pracy dyplomowej)
Galeria Brama czyli spotkania ze Sztuką Krzysztofa Iwina
Malina Barcikowska
Krzysztof Iwin tworzy od kilknastu lat, dokumentując i udostępniając swoją twórczość na stronach własnej galerii internetowej Brama. "To zgoła pamiętnikarski zapis" powiedział o niej w rozmowie. Oto Karmazyna oto Nerwica liści, Połowa, Błogosławieństwo - oto kolejny obraz Krzysztofa Iwina... Nic tu nie jest oczywiste i nie może być w rzeczywistości w której sztuce towarzyszy myślenie. Jednym kliknięciem jesteśmy wprowadzeni w świat pasji tworzenia. Kim jest odbiorca? Czym świadomość malarska? Dowolność interpretacji, odpowiedzialność za własną pracę...? Pojęcia i zagadnienia pojawiają się wespół z wytworami sztuki w prezentowanych przemyśleniach, jako wyzwanie rzucone twórcy, który czuje potrzebę ogarnięcia myślą własną pracy.
Tworzenie i nieświadomość
"Ja wydobywam obraz" powie Iwin. Z wielości możliwych form powstaje taka a nie inna propozycja. Materia obrazu powstaje w sposób niezaplanowany. Artysta podkreśla "Nieświadomość towarzysząca aktowi twórczemu, stygmatyzuje powstałe dzieło". Akt twórczy określa specyficzną logikę i sytuuje obrazy - czy w dziedzinie dokonań surrealistycznych? Samemu autorowi nie jest łatwo zdobyć się na takie przypisanie do tradycji ruchu artystycznego. Pewne jest tylko, że powołany do istnienia obraz stanowi powoli konkretyzującą się tajemnicę. Tajemnicę, która po wydobyciu form otworzy się na coraz to nowe treści. Niezależnie od interpretacji zarówno w stronę tzw. nieświadomości jak i przedstawień archetypicznych porządek obrazów bliższy marzeniu sennemu niż rzeczywistości pozostaje cechą tej sztuki. Może z tego powodu dookreślającemu słowu przypisuje się tu taką wagę? Z tymi obrazami jest chyba jak ze słowem - przecież sztuka to też rodzaj języka. Swoim pojawieniem się prowokuje i dookreśla kolejne, tworząc specyficzną logikę i rozpoznawalny styl. Dlatego tak wygodnie jest oglądać obrazy Iwina w porządku chronologicznym i móc dopatrzeć się w nich specyficznej logiki zależnej od stanu świadomości artysty. Świadomości zajętej także tym zadaniem - jak posługując się nieświadoma materią wyznaczyć granice odpowiedzialności? Odpowiedzialności za swoje, przecież, dzieło. Czy może, wciąż jeszcze swoje - bo jesteśmy tu świadkami gry. Gry, która toczy się pomiędzy nami - odbiorcami i pełnoprawnymi jej odbiorcami a autorem, który jak aktorów powołuje do życia postacie, kolejnych bohaterów. Granicę jej dowolności zakreśla sposób prezentacji dzieła. Tytuł jak rama oswaja dzieło dla naszego poznania. Nazwać obraz to wyzwanie pokrewne aktowi twórczemu, specyficzny już rytuał współkonstytujący dzieło. My mamy możliwość przypisać im nowe sensy i poprowadzić nowe możliwe interpretacje, jak podpowie nam nasza wrażliwość. Z czasem może się okazać, że to słowo - oznaka odpowiedzialności twórcy, jest jedyną wędką rzuconą rzeczywistości w tej krainie wolnej fantazji.
Artysta, jak podkreślał filozof Gadamer, staje naprzeciw tradycji a jednocześnie przezwycięża ją. Iwin w pełni świadomie nazywa swoją postawę dialogiczną. To tematy, które podejmuje np. szeroko rozumiana tematyka religijna reprezentowana m.in. przez Spowiedź, Ostatnią wieczerzę, Chrzest pozwalają na podjęcie tej specyficznej rozmowy z wytworami przeszłości. Właśnie rozmowa z mistrzami, a nie fascynacja współczesną sztuką stanowi programową wartość tej sztuki. Tak więc to nie tylko otwartość na przyszłe interpretacje ale i otwartość na głosy przeszłości określają tę propozycję artystyczną. Twórczość Iwina bywa porównywana z malarstwem Wojtkiewicza czy Makowskiego. Pokrewność nastrojów, od melancholii do makabrycznego wręcz piękna określają tę propozycję.
Dzieciństwo, miłość, niezależność, człowiek... Jak bardzo jeszcze poszerzy się alfabet tego młodego twórcy? System haseł, poprzez które komunikuje się z widzami. Na razie rozwój tej tak bardzo żywej materii śledzić można na stronach galerii artysty, który z trudem przystając na kompromisy wybrał rolę mecenasa własnej sztuki. Mamy dzięki temu szansę śledzić jak ubogaca się ona wraz z dojrzewaniem artysty. Kolejne terminy sytuując tę sztukę nie tylko w tradycji malarskiej, ale coraz bardziej estetycznej. A wszystko to żywe, wciąż ewaluujące, pełniejsze po każdym z Wydarzeń.
"Bohaterowie obrazów Krzysztofa Iwina to goście pustego pokoju, którzy przekroczywszy strefę mroku, zarazili się ludzkimi tęsknotami i niepokojami. Wyobcowani, dotknięci samotnością, patrzą smutnymi oczyma na nieprzyjazny, zimny świat, w którym nawet sami Przerażacze, bywają niekiedy przerażeni. Smutne bajki dla dorosłych opowiadają o królewnach, których kochają jedynie szmaciane kukiełki a królewicze, którzy nigdy nie wyzwolili się ze smutnego dzieciństwa, mają za przykład równie samotne jak oni, potworki. Chociaż sami są nierealni, przeżywają najprawdziwsze ludzkie dramaty. W obrazach Krzysztofa Iwina nie ma przemocy czy odrażającej brzydoty, jest w nich natomiast smutek, nostalgia i wzruszające poszukiwanie ciepła i bliskości. Wspaniała wyobraźnia Twórcy i doskonały warsztat artystyczny czynią je zjawiskiem wyjątkowym, jak wyjątkowa bywa prawdziwa sztuka."
Krystyna Moczulska - Atler
"Wędkowanie rzeczywistości" (scen. i rys. Krzysztof Iwin; czarno-biały)-...co za dziwna opowieść...nie jest słaba...ale nie wiem czy mogę powiedzieć że jest świetna- ona jest zwyczajnie jedyna w swoim rodzaju...Tak troszkę w klimatach "Phantasmaty" z "Produktu", z drugiej strony ma coś z okładek Dave'a McKeana (tego miłego pana który tworzył namiętnie okładki do "Sandmana") i w końcu czuje się nieco styl Bena Templesmitha ("30 dni nocy")- dziwne, nierzeczywiste, nieco oniryczne klimaty, w efekcie przywodzące na myśl..."Sandmana"- świetne pomysły na konstrukcję planszy (z "wiesz...mam...taką niewesołą wiadomość...babcia umarła..." na czele) i utykaniem tekstu w kadrach na zasadzie chyba tylko i wyłącznie zaintrygowania czytelnika...Dla mnie bomba. Z drugiej ktoś mógłby zarzucić, że czasami zwyczajnie nie wiadomo co się dzieje (no cóż, i takie przypadki kliniczne się zdarzają), ale...co tam. Mnie a historia walnęła jak potężny górnik pokład węgla. Twórca z ogromnym potencjałem- oby na tym nie poprzestał.
[Przedruk recenzji z Alei Komiksu] Napisał:Yaqza